Oprócz picia herbaty i objadania się różnego rodzaju słodyczami, podziwiałyśmy nasze dzieła:



Troszkę handlowałyśmy:



Korzystałyśmy z dużej różnorodności dziurkaczy:



Robiłyśmy zdjęcia:

I rozmawiałyśmy, rozmawiałyśmy, rozmawiałyśmy:




Atmosfera była iście rodzinna:


"Obiecałam" Kalanchoe, że tym razem wrzucę jej zdjęcie na bloga (mam nadzieję, że się nie obrazisz):

5 komentarzy:
Oj, było rewe!!!
A będzie nas jeszcze więcej! Bo zielonogórzanki studiujące dojdą :-)
Widzę,że pierwszy raz na zdjęcie załapał się mój osobisty Fotograf ;-)
Cudnie, aż się ciepło na sercu robi :-D
Ehh jak ja Was dziewuchy uwielbiam normalnie :) Nie ma to jak w "obcym" mieście pokrewne dusze znaleźć :)
Zaraz Ci Kasiu skubnę pare fotke i podrzuce do swojego bloga :P bo takie ładne masz:) A mozesz mi na miala wysłać jakies wieksze - ladnie prosze i sie nawet usmiecham :)
ło matko... ja znowu z dziurkaczami... zróbcie mi fotkę kiedyś z czymś innym, co?
Kasiu - ale relacja super!
szalenstwo w pelni :)
I moje karteczki uwiecznione i ja się nawet załapałam...co prawda bokiem...ale jestem!:)
Prześlij komentarz